Zbieram stare plany miast. Szczególnie Wrocławia. Nie tylko te drukowane w atlasach, ale też szkice, mapy do celów wojskowych, nawet schematy komunikacyjne. Fascynuje mnie, jak przez dziesięciolecia zmieniała się siatka ulic, jak znikały całe kwartały, a w ich miejscu wyrastały nowe. Problem jest zawsze ten sam: gdzie znaleźć dobrej jakości, szczegółowy materiał do analizy? Odbitki z bibliotek cyfrowych bywają rozmazane, a skany z archiwów – często pozbawione kontekstu. Przez lata musiałem łączyć informacje z kilku źródeł, co zabierało masę czasu.
Pewnego dnia, szukając planu z lat 30. XX wieku, trafiłem na stronę o nazwie Agrafkageografka online. Nie wyglądała jak typowe archiwum. Od razu rzucały się w oczy wyraźne, wysokorozdzielcze skany, które można było przybliżać bez utraty jakości. To była pierwsza rzecz, która mnie zatrzymała. Druga to opisy. Ktoś nie tylko wrzucił plik, ale opisał pochodzenie mapy, jej skalę, co na niej widać, a nawet jakie ma ślady użytkowania – zagięcia, adnotacje ołówkiem. Dla kogoś, kto bada historię urbanistyki, to bezcenne.
Okazało się, że Agrafkageografka to nie jest kolejny portal z tysiącem losowych map. To raczej starannie skatalogowana kolekcja, skupiona głównie na Śląsku i Polsce. Ma swój charakter. Niektóre zbiory są tak niszowe, że trudno je znaleźć gdziekolwiek indziej w sieci. Na przykład plany przeznaczenia terenu sprzed stu lat z naniesionymi ręcznie adnotacjami o rodzaju zabudowy. Albo szczegółowe mapy katastralne małych śląskich miejscowości, gdzie widać każdą działkę i nazwiska ówczesnych właścicieli. To są skarby dla regionalisty.
Jak pracuję z taką kolekcją? Praktyczny przykład
Chciałem prześledzić, jak zmieniał się układ ulic wokół placu Grunwaldzkiego we Wrocławiu. Miałem współczesny plan i słabej jakości zdjęcie mapy z lat 40. Zacząłem od Agrafkageografki. Wpisałem ‘Wrocław’ i przeglądałem wyniki. Znalazłem plan miasta z 1938 roku w skali 1:12500. Jakość skanu pozwalała odczytać nazwy nawet wąskich zaułków. Przy dużym powiększeniu widać było nawet pojedyncze budynki oznaczone na kolorowo.
Moja praca wyglądała tak: wydrukowałem fragment współczesnego planu. Obok, na drugim monitorze, miałem otwarty skan z 1938 roku. Mogłem je swobodnie porównywać. Dzięki precyzyjnemu skalowaniu mapy na stronie mogłem mierzyć odległości i sprawdzać, które skrzyżowania pozostały w tym samym miejscu, a które zostały całkowicie przebudowane. To nie była tylko zabawa. Zebrane w ten sposób obserwacje posłużyły mi potem do napisania krótkiego artykułu do lokalnego pisma historycznego.
- Porównanie układu ulic na przestrzeni dekad.
- Weryfikacja historycznych nazw placów i ich dzisiejszych odpowiedników.
- Odnajdywanie śladów nieistniejącej już zabudowy na współczesnych planach.
Czego tutaj nie znajdziesz i dlaczego to dobrze
Warto od razu powiedzieć, czego w tej kolekcji nie ma. Nie ma tu ogólnodostępnych map turystycznych. Nie ma współczesnych planów miast do druku. Nie ma też chaotycznie zebranych materiałów z całego świata. Ta specyfika to w mojej opinii zaleta. Kiedy portal stara się być wszystkim dla wszystkich, kończy się jako nic dla konkretnej osoby. Tutaj widać, że ktoś z pasją zbiera konkretny rodzaj materiałów. Skupienie na Śląsku i historycznych planach polskich miast oznacza, że zbiory są spójne i dogłębne.
Na przykład, kiedy szukałem informacji o Gliwicach, znalazłem nie jeden, a kilka planów z różnych lat. Mógłbym zobaczyć, jak miasto rozwijało się między 1900 a 1940 rokiem. To właśnie ta głębia, a nie szerokość, jest tu cenna. Dla hobbysty takiego jak ja to lepsze niż przeszukiwanie gigantycznych, ale bezosobowych repozytoriów, gdzie trudno oddzielić perełki od śmieci.
Poza Wrocławiem: inne zastosowania kolekcji
Moja przygoda zaczęła się od Wrocławia, ale szybko zobaczyłem, że zasoby sięgają dalej. Kiedy mój kolega z Poznania szukał starych planów Fortu Winiary, zasugerowałem mu sprawdzenie tej strony. Okazało się, że są tam mapy okolic Poznania z początku XX wieku, które pomogły mu zlokalizować pozostałości dawnych umocnień w terenie, dziś już mocno zarośniętych.
Innym razem nauczycielka historii z mojej rodziny poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniu materiałów do lekcji o przemianach przestrzennych Górnego Śląska. Pokazałem jej, jak znaleźć na Agrafkageografce mapy Katowic czy Zabrza z okresu międzywojennego i porównać je z dzisiejszymi. Wyraźne skany dobrze wyglądały na projektorze, a uczniowie mogli faktycznie zobaczyć, jak zmieniał się kształt ich miasta.
- Poszukiwania genealogiczne przy użyciu dawnych map katastralnych.
- Przygotowywanie materiałów dla lokalnych przewodników turystycznych.
- Weryfikacja danych dla autorów książek o historii architektury.
Strona nie jest perfect. Interfejs jest prosty, czasami trzeba się trochę poklikać, żeby znaleźć konkretną rzecz. Nie ma zaawansowanych opcji nakładania warstw map. Ale to nie jest jej cel. Ona ma dostarczyć dobry, wiarygodny materiał wyjściowy. Resztę pracy musisz wykonać sam, z własną wiedzą, drukowanymi wydrukami i ołówkiem w ręku. I dla mnie, hobbysty, który ceni sobie proces odkrywania, to właśnie jest satysfakcjonujące. To narzędzie, a nie gotowa odpowiedź. I za to je lubię.